Przejdź do głównej zawartości

Indyjskie kosmetyki, a pielęgnacja moich włosów

Witajcie! Dla każdego z nas pielęgnacja włosów jest bardzo istotna. Ciągle poszukujemy idealnych kosmetyków dla naszych włosów. Ja dzisiaj przedstawię Wam dwa produkty, które być może co niektórym z Was przypadną do gustu. Pamiętacie jak jakiś czas temu recenzowałam na tym blogu wcierkę do włosów marki Sattva Ayurveda? Moje włosy ją polubiły, więc teraz przyszedł czas na test: szamponu i odżywki tej marki. Zaczynamy!


Szampon do włosów shikakai - do pielęgnacji skóry głowy


Czytając nazwę tego produktu zapewne zastanawiacie się, co to jest "shikakai". Już Wam tłumaczę... Jest to akacja indyjska - drzewo, którego orzeszki działają dobroczynnie na włosy, chroniąc je przed utratą wilgoci i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Szampon zapewnia naszym włosom sprężystość i blask. Dodatkowo zauważyłam, że poprawił się ich ogólny stan- moje włosy stały się bardziej zdrowsze. 

Jeżeli macie problemy z łupieżem, to ten szampon ma również właściwości przeciwłupieżowe, a to właśnie dzięki obecności wyżej wspomnianej akacji indyjskiej.

Szampon ma żelową konsystencję. Jego zapach jest delikatny i ziołowy. 

Przeznaczony jest zwłaszcza do włosów suchych i łamliwych.

Pojemność?
210 ml. Mogłaby być większa, chociaż szampon i tak jest wydajny.

Cena?
Ok. 30 zł.

Jak stosować?
Rozprowadź niewielką ilość szamponu na dłoniach. Nanieś na skórę głowy i włosy. Masuj do powstania piany i pozostaw na 5-10 minut. Po tym czasie spłukaj szampon wodą. W razie potrzeby powtórz czynność.

Wyjątkowe składniki tego szamponu, oprócz akacji indyjskiej to:

- olej migdałowy, który wygładza włosy, nadając im jednocześnie blask i elastyczność,
- aloes, który nawilża i chroni przed utratą wody, dodatkowo regeneruje skórę głowy i łagodzi podrażnienia,
- reetha, jako naturalny środek myjący, ma właściwości wzmacniające włosy,
- methi, czyli kozieradka, która wzmacnia włosy, nawilża je, ogranicza przetłuszczania oraz wypadanie włosów,
- bhringraj, jako zioło o właściwościach wzmacniających włosy, przyśpieszających porost, nadających im blask i objętość. 

Pełen skład:
Aqua Decyl Glucoside, Sodium Lauryl Sorcosinate, Sodium Cocoyl Glycinate, Aloe vera, Bhringraj, Shikakai, Nargamotha, Methi, Reetha, Jatamasi, Almond oil, Acrylate copolymer, Tocopheryl acetate, Phenoxy ethanol, Lemon oil, Rosemary oil, N-undecylenoyl glycine, N-capryloyl glycine, Triethanolamine, Natural fragrance, Natural colorPolecam ten szampon zwłaszcza osobom dla których naturalne składniki i szybkie działanie są na pierwszym miejscu.


Ziołowa odżywka do włosów - Mango


A pamiętacie jak z tej firmy testowałam balsam do ciała o zapachu mango? Zakochałam się w nim. A teraz mam jeszcze odżywkę do włosów. Opakowanie jest bardzo podobne tylko tutaj mamy balsam, a tu odżywkę. Zapach ten sam! Cudo :)

Ziołowa odżywka do włosów Mango nadała moim włosom pełen blask. Nie mam również problemu z rozczesywaniem włosów, nic tutaj się nie plącze. Pamiętam również jak moje włosy się elektryzowały- teraz ten problem praktycznie się zminimalizował. I co jeszcze zauważyłam? Wygładzenie włosów- już nie muszę ich tyle prostować.

W składzie znajdziemy naturalne składniki i ekstrakty. I tak oto mamy: mango, aloes i mleko z hibiskowca, które połączone ze sobą tworzą idealny odżywiający i nawilżający balsam do włosów. 

Zaś pełen skład wygląda następująco:
Aqua, Milk protein, Oleyl alcohol, Mango, Casein, Cetyl alcohol, Hibiscus milk, Glyceryl monostearate, Coconut cream, Cetostearyl alcohol, Lanolin, Aloe vera gel, Glycerine, Propanediol, Lecithin, Tocopheryl Acetat (Vit. E), Natural FragrancePojemność?
Taka sama jak przy szamponie- 210 ml.

Cena?
Ok. 32 zł.

Jak stosować?
Niewielką ilość odżywki nanieść na zwilżoną skórę głowy i włosy. Zostawić na ok 4-5 minut, a następnie dokładnie spłukać wodą.

Odżywka przeznaczona jest do wszystkich rodzajów włosów.

Ma lekką, kremową konsystencję. Łatwo się spłukuje, a jej zapach po prostu uzależnia.

Polecam tą odżywkę osobom, które pragną poczuć długotrwały zapach mango na swoich włosach.


Za produkty dziękuję:


A Wy czym się kierujecie wybierając kosmetyki do pielęgnacji swoich włosów?
Spotkaliście się kiedyś z indyjskimi kosmetykami?


Komentarze

  1. Ten duet mocno mnie zaciekawił i bardzo chcę go przetestować. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze okazji testować takich kosmetyków. Wydają się godne zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie wypróbuje, to może być coś dla mnie, właśnie jestem w trakcie poszukiwania odmiany. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji testować tych produktów :) Zaciekwiłaś mnie faktem, że są one indyjskie. Może się kiedyś na nie skuszę, póki co zamówiłam dopiero co nowy szampon :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ,tanie nie są, ale może warto spróbować, skoro wydajne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten zapach mango na włosach brzmi kusząco;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Testowałam wcierkę owej marki i nie będę ukrywać jest jedną z moich ulubionych. Na pierwszy rzut oka niewielka gramatura jest na prawdę bardzo wydajna.
    Im dłużej można testować dobry produkt tym lepiej :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam okazje przetestować olejek do włosów tej marki i przyznam, że nie był jakiś zły, ale efektu wow też nie było. Jestem ciekawa tej odżywki do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Używałam już indyjskich kosmetyków do włosów, ale tych akurat nie☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używałam i nie znam, ale zapowiadają się ciekawie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych kosmetyków, ale kusi mnie wszystko co z mango ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę mało i trochę drogie, ale taki urok tych kosmetyków., niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O muszę przetestować szampon na łupież czy jest dobry. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  14. znam te kosmetyki tylko ze słyszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na odżywkę do włosów chętnie się skuszę za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie miałam tych produktów chętnie bym je przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jednak bardziej zaciekawiłam się wcierką i to pewnie ją na początku, tak jak ty, przetestuję z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapach mango na włosach.....mmmmm musi być cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawi mnie ten zestaw. Może być dla mnie idealny. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam kosmetyków tej firmy - nie miałam z nimi jeszcze styczności..Ale może, może..

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam okazji używać jeszcze indyjskich kosmetyków. Ta odżywka z Mango mnie zainteresowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam tych produktów :) Ciekawe czy byłby dobre dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyznam, że nie znam ale grafika mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe kosmetyki. Nigdy nie miałam okazji stosować nic tej marki. Wybierając kosmetyki do włosów kieruję się zawsze naturalnym składem bez SLS

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mogę ci polecić kosmetyki do włosów blond z tego artykułu https://magazyn.ceneo.pl/artykuly/10-najlepszych-kosmetykow-dla-wlosow-blond Znajdziesz tam dziesięć najlepszych kosmetyków, które naprawdę bardzo dobrze się sprawdzaja. Ja przetestowałam trzy z nich i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ważne, żeby wybierać kosmetyki odpowiednie do naszego rodzaju włosów. Inne będą przy włosach suchych, inne dla przetłuszczających. W razie potrzeby są też różne preparaty pomagające na różne problemy z włosami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy rodzaj aktywności. To dla mnie wielka motywacja do dalszych działań :)

Zapraszam również na nasz Fanpage Uwielbiamy Testowanie.

Popularne posty z tego bloga

Poznajcie największe "Mity wojny 1920" Sławomira Kopra i Tymoteusza Pawłowskiego

Interesujecie się historią? Jeśli tak, znalazłam książkę dla Was. Dziś na tapet trafi książka Sławomira Kopra i Tymoteusza Pawłowskiego pt. „Mity wojny 1920”. Jak dobrze wiecie niedawno minęła setna rocznica tego zbrojnego wydarzenia. Wojna polsko-bolszewicka i Bitwa Warszawska 1920 obfitują w mnóstwo mitów i legend, dlatego autorzy postanowili się z nimi rozprawić w niemal trzydziestu ciekawych esejach.  Koper i Pawłowski rozprawiają się z mitami i legendami, którymi obrosły wydarzenia z tego okresu, przedstawiając fakty i powołując się na liczne dokumenty. Często porównują sprzeczne relacje świadków, chcąc wyciągnąć z nich prawdę. Z perspektywy czasu zacierają się fakty, a w publicznej świadomości powszechny staje się społeczny odbiór tych wydarzeń- niekiedy całkowicie zakrzywiony. Liczne mity i przekłamania na temat wydarzeń narodowych powstawały „ku pokrzepieniu serc”, by zagrzewać naród do walki z wrogiem i podnosić się z klęsk. Wbrew pozorom nie tylko niepowodzenia mil...

Poznajcie jedną z najważniejszych książek w historii. Czas na "Rozmyślania (do samego siebie) Marka Aureliusza

Dziś recenzja „Rozmyślań…” cesarza, którego często nazywa się filozofem. Marek Aureliusz (121-180 r.) swoje przemyślenia utrzymywał w formie medytacji i pisemnych ćwiczeń duchowych. Już od dawna dzieło to doceniane było na całym świecie. Trzeba przyznać, że w Polsce twórczość tego cesarza należy do wciąż mało znanych. Pierwszy przekład „Rozmyślań…” na język polski z oryginału miał miejsce prawie sto lat temu, dlatego uważam, że warto teraz sięgnąć po tę pozycję. Pisarstwo Marka Aureliusza skupia się wokół spraw duchowych oraz zwraca uwagę na sposób, w jaki człowiek patrzy na otaczający go świat. Zastanawiające jest to, ile z tych myśli jest do dziś aktualnych (albo, czy w ogóle są aktualne). Nie jest to lektura typowa, przy której można oderwać się od rutyny dnia codziennego, ale skłania do myślenia i wysnucia refleksji na życiowe tematy. Jednak przeczytanie jej sprawia, że raczej zapamięta się ją na długi czas. Wydaje mi się (albo może śmiem twierdzić), że postawa cesarza najb...

Poznajcie kontynuację bestsellera "Zniszcz mnie", czyli recenzja książki "Napraw mnie" Anny Langner

Witajcie! Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki typowo kobiecej...  O jakiej książce mowa? Przekonajcie się sami... Książkę Anny Langner pt. „Napraw mnie” przeczytałam, ponieważ zaintrygowało mnie zakończenie pierwszej części – czyli „Zniszcz mnie”. Jest to historia o zbuntowanej outsiderce i wytatuowanym imprezowiczu, których połączyło gorące uczucie, jednak koniec końców nie znaleźliśmy typowego dla obyczajówek i romansów happy endu. Właśnie dlatego skusiłam się na tę drugą część.   Amy po rozstaniu z Barrym leczy złamane serce żelkami i Netflixem, ale nowa praca w agencji reklamowej pozwala dziewczynie stanąć na nogi… do czasu. Już pierwszego dnia pracy okazuje się, że kolejnym nowym pracownikiem firmy jest nie kto inny, jak Barry. Para toczy kłótnie, są między nimi liczne spięcia i wiele niewyjaśnionych kwestii. Jednak pożądanie i silne uczucia wiszą w powietrzu. Jeżeli podobała się Wam pierwsza część i zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po kontynuację, to pewni...